Zawsze kiedy opuszczam koncert Jaromira Nohavicy obiecuję sobie, że nie napiszę żadnej relacji. Bo i po co? W żaden sposób nie oddam magii tych wspaniałych muzycznych godzin. W końcu mija dzień, dwa i jakiś niespokojny duch zaczyna mnie opanowywać. Znów rodzi się ta szalona idée fixe. I zawsze kończy się tak samo. Uczniowskie wypracowanie pełne truizmów.
Zacznę więc banalnie. 27 listopada w Lublinie wystąpił Jaromir Nohavica, ale nie solo, lecz w towarzystwie akordeonisty Roberta Kuśmierskiego. A było tak… i tu, rzec by się chciało, że pióro mi się łamie, lecz tak naprawdę to opuszczam ręce z klawiatury komputera. Czas zrobić herbatę, włączyć Nohavicę i czekać aż tekst sam się napisze. Czasami wydaje mi się, że tak właśnie tworzy ten wspaniały Czech. Zamyka oczy, a pieśni same z niego ulatują. Niestety ja tak nie potrafię. Jak więc było w Lublinie, mieście pana Singera – jak to powiedział Jaromir Nohavica podczas koncertu.
Słodko i gorzko. Smutno i wesoło. Tak jak to w jego stylu, tak jak to jest w życiu. Tak prostym i złożonym, że nie wiadomo czasem czy się śmiać czy płakać. Nie zabrakło więc pięknie smutnych utworów jak Hvězda (zaśpiewana oczywiście po polsku) , Ty ptáš se mě jak i tych rubasznych w stylu Až to se mnu sekne czy Fotbal. Nihil novi dla tych, co choć raz mieli przyjemność usłyszeć Jaromira na żywo. Dlaczego więc zawsze o tym piszę? Może dlatego, że za każdym razem jest to dla mnie niezwykłe, niesamowite i niespotykane u innych.
Nic nowego też nie było podczas lubelskiego koncertu w tym, że Nohavica prowadził dialog z publicznością. Zachęcanie do wspólnego śpiewania, żarty, te humorystyczne jak i poważne, bo i takie bywają Drodzy Państwo, żarty nawet z samego siebie, ale też dużo refleksji o ludzkiej naturze, samotności, granicach..
Niedoświadczeni, niebywający w świecie wg. Nohavicy mogliby powiedzieć, czytając moje wypociny, że koncert w Lublinie był jak wiele innych. Nic bardziej mylnego. Perełek nie zabrakło. Drapieżne, mocne wykonanie, z jakim jeszcze się nie spotkałem, utworu Velka voda. Wspaniała zabawa możliwościami wokalnymi w Fotbal, oczywiście chodzi mi o śpiewanie różnymi głosami, jak to na stadionie fani. Pojawiły się też dwie tzw. virtualky o charakterze polsko-czeskim o zabarwieniu erotycznym. To się dopiero nazywa mieć poczucie humoru. Był też piękny akcent ze strony publiczności. Transparent “Baník Ostrawa vs FC Barcelona 8:0“, który zatrzepotał podczas wykonywania Ostravy.
Oczywiście koncert nie zakończył się tak szybko ani łatwo. Po próbie opuszczenia sceny publiczność nagrodziła muzyków owacją na stojąco. Nie sposób było wyjść. Nikomu. Dlatego Nohavica obiecał dwa nagrania na bis. Wiadomo, że dla fanów było to zbyt mało. Ktoś krzyknął trzy, inny, a właściwie inna, jak to spuentował Jaromi, krzyknęła cztery. Stanęło na trzech, ale za to jakich. Ostatni utwór był niespodzianką, no bo kto spodziewałby się utworu Wojciecha Młynarskiego…
I tak minęły dwie godziny. Kiedy? Nie wiadomo, lecz pewne jest to, że zapadną one na długo w pamięci tych, którzy byli na tym koncercie. Tak jak zapamiętuje się wszystkie koncerty Jaromira Nohavicy. Dzięki temu cisza nigdy nie zapada w duszach jego miłośników.
P.S.
W całym tym uniesieniu zapomniałem wspomnieć o Robercie Kuśmierskim, a to może dlatego, że dość ambiwalentnie podchodzę do jego obecności. Bywały utwory, które dzięki niemu zyskały nowe, ciekawe oblicze, ale były też i takie, które dużo straciły na swym pierwotnym uroku. Chyba czasami dwóch wspaniałych muzyków na scenie to za dużo.


[...] 14.3.2011 RECENZJE LISTOPADOWEGO KONCERTU W LUBLINIE Dzisiaj w dziale recenzje koncertów możecie przeczytać dwie recenzje zeszłorocznego koncertu Jaromira Nohavicy w Lublinie, który odbył się 27 listopada 2010. Pierwsza, zatytułowana Kąsek szczęścia jest autorstwa Andrzeja Molika, dziennikarza i krytyka muzycznego. Ukazała się 29.11.2010 na blogu “Moliqultura osobista. Blog bywalca” należącym do redakcji gazety Dziennik Wschodni. Druga recenzja pochodzi z blogu LubMuzyka prowadzonego przez Damiana Stępienia i nosi tytuł Jaromir Nohavica w mieście pana Singera. [...]